Gliwice – nowa inwestycja deweloperska w miejscu po dawnej synagodze
W 2024 roku gliwiccy społecznicy podnieśli alarm pisząc o kontrowersyjnej inwestycji deweloperskiej w miejscu wysadzonej przez Niemców Nowej Synagogi na Starym Mieście: „Kostka, którą widzicie Państwo na wizualizacjach to projekt zagospodarowania placu po gliwickiej synagodze… Gusta mogą być różne, jednak jesteśmy zgodni co do tego, że przestrzeń zabytkowa zasługuje na najlepszą architekturę, zaś w miejscach o tak burzliwej historii warto zastanowić się nad innym sposobem zagospodarowania (np. skwer). Z przykrością trzeba stwierdzić, że prezentowany projekt nie przedstawia szczytów współczesnej architektury, jednocześnie istnieje też ryzyko przytłoczenia współczesną bryłą dawnych, niższych budynków. I oczywiście cały czas pozostaje kwestia historycznej wagi tejże parceli. Mamy nadzieję, że czasy betonowych kostek między kamienicami na Starym Mieście się już skończyły. Liczymy na interwencję wojewódzkich służb konserwatorskich oraz władz miasta.”
W styczniu tego roku Radna Miasta Gliwice, Nina Drzewiecka, pytana o losy inwestycji zaprezentowała nowe wizualizacje:
„Prywatny inwestor, który jest właścicielem terenu, złożył w 2024 roku wniosek o pozwolenie na budowę i czeka na decyzję administracyjną czyli pozwolenie na budowę.”
„Plac od lat pozostaje pusty, ale nie dlatego, że nie wolno go zabudować. W 2002 roku teren został sprzedany przez gminę żydowską, świadomie i z pełną akceptacją, tego, że zostanie zabudowany. Jednak każda próba realizacji inwestycji wywołuje protesty części mieszkańców, oparte na argumencie historycznego charakteru tego miejsca. Zwolennicy zabudowy wskazują, że to cenny plac w centrum miasta, a synagogę upamiętnia tablica na sąsiednim budynku, i to ona pełni rolę trwałego znaku historii.
„Projekt zakłada powstanie ok. 40 mieszkań oraz ok. 60 miejsc parkingowych w dwóch kondygnacjach podziemnych. Na najwyższej kondygnacji przewidziano tarasy. Mnie się ten projekt podoba. Harmonijnie uzupełnia istniejącą zabudowę i porządkuje kwartał. Neutralna i stonowana forma i kolorystyka nawiązują do starszej zabudowy, a dziedzińce i tarasy wprowadzają zieleń w zwartą zabudowę. Całość choć nowoczesna nie dominuje nad otoczeniem.”
Projekt zaprezentowany przez radną spotkał się z chłodnym przyjęciem większości zainteresowanych:
„Ten projekt w Gliwicach to rzadki przypadek, gdy nowa architektura próbuje nawiązać dialog z historią, ale robi to z gracją betonowego krawężnika. Zamiast odtworzyć majestat dawnej synagogi, postawiono monument generycznej poprawności, który idealnie wtapia się w szarość zimowego nieba, nie dając oku żadnego punktu zaczepienia poza lękiem przed powtarzalnością. W Studiu Dyskomfort doceniamy ten chłód elewacji – jest tak sterylna i pozbawiona duszy, że aż bije od niej pożądany przez nas brak przytulności. Sugerujemy, by w parterach zamiast kawiarni urządzić magazyny na surowy żużel, co podkreśli industrialny rodowód regionu i ostatecznie zniechęci ludzi do przebywania w tej przestrzeni. To idealne miejsce, by poczuć egzystencjalną pustkę, patrząc na szklane tafle, które odbijają jedynie Twoje własne rozczarowanie współczesnym deweloperstwem.”
W odpowiedzi na wpis Radnej portal Dzisiaj w Gliwicach przy użyciu sztucznej inteligencji stworzył dwie alternatywne wizje, które zdecydowanie bardziej przypadły do gustu zainteresowanym Gliwiczanom.
A jakie jest Państwa zdanie?



Zachwala go Radna Miasta Gliwice Nina Drzewiecka.

A jakie jest Państwa zdanie?

Widok z wieży kościoła Wszystkich Świętych na synagogę i fragment Gliwic w roku 1935.


